Przejdź do treści
Wszystkie artykuły
Gdzie traciszAktualizacja: 14 października 20263 min

Pięć miejsc, w których studio traci zlecenia. I od którego zacząć

Jeśli robisz dobrą robotę, a w kalendarzu i tak są dziury, problemem często nie jest brak klientów, tylko to, co się dzieje po pierwszym telefonie. Oto pięć miejsc, w których uciekają zlecenia, i prosty sposób, żeby sprawdzić każde z nich.

SK

Sławomir Kwaśny

Cold to Close

1. Nieodebrany telefon

Ekipa przy autach, telefon dzwoni, nikt nie odbiera. Klient dzwoni do następnego studia z mapy.

Jak sprawdzić: przejrzyj historię połączeń z ostatnich dwóch tygodni. Policz nieodebrane z nieznanych numerów i sprawdź, do ilu z nich oddzwoniłeś tego samego dnia.

Co pomaga: SMS do klienta 30 sekund po nieodebranym połączeniu, z pytaniem, o co chodzi. Klient odpisuje i czeka na Ciebie, zamiast dzwonić dalej.

2. Wiadomości po godzinach

Klient pisze na Instagramie w sobotę wieczorem, bo w tygodniu pracuje. Odpisujesz w poniedziałek, a on ma już termin u kogoś, kto odpisał w sobotę.

Jak sprawdzić: zobacz, o której przyszły wiadomości z ostatniego miesiąca i po ilu godzinach na nie odpisałeś.

Co pomaga: odpowiedź w minutę o każdej porze, z widełkami z Twojego cennika i wolnym terminem.

3. Wycena bez odpowiedzi

Wysyłasz wycenę na kilkanaście tysięcy. Klient milczy, a nikt do niego nie wraca. Nie wiesz, czy wybrał kogoś innego, czy po prostu nie miał czasu odpisać.

Jak sprawdzić: weź wyceny z ostatnich trzech miesięcy i zaznacz te, po których nie było ani zlecenia, ani odmowy.

Co pomaga: przypomnienie po dwóch dniach i po tygodniu. Klient wybiera termin albo mówi „nie” – ale już nie znika bez słowa.

4. Baza, do której nikt nie dzwoni

Masz setki klientów, którzy zrobili u Ciebie powłokę, folię albo serwis klimatyzacji. Nikt im nie przypomina, że pora na kolejną wizytę.

Jak sprawdzić: policz klientów sprzed roku i sprzed dwóch lat i sprawdź, ilu z nich wróciło.

Co pomaga: przypomnienie, kiedy powłoka albo folia potrzebuje serwisu – tylko do klientów, którzy zgodzili się na kontakt.

5. Opinie, o które nikt nie prosi

Robisz robotę równie dobrą jak studio obok, ale ono ma 200 opinii, a Ty 23. Na mapie wypada lepiej, bo ktoś tam pilnuje opinii.

Jak sprawdzić: porównaj swoją liczbę opinii w Google z trzema firmami, które wyświetlają się nad Tobą na mapie.

Co pomaga: jedna prośba o opinię po każdym odbiorze auta, do każdego klienta, z linkiem prosto do Twojej wizytówki.

Od którego zacząć

Od miejsca, w którym tracisz najwięcej pieniędzy, a nie od tego, co najłatwiej zrobić. Telefon i wiadomości dotyczą nowych klientów i największych zleceń, więc zwykle od nich warto zacząć. Ale policz to u siebie: jeśli masz dużą bazę, a mało telefonów, zacznij od przypomnień o serwisie.

Pakiety układają się w tej samej kolejności. system pilnuje telefonu i opinii. START dokłada odpowiedź na każde zapytanie w minutę. SYSTEM – przypomnienia o wycenach i serwisach oraz czat na stronie, który umawia klientów.

Najczęstsze pytania

Czy muszę naprawiać wszystko naraz?

Nie. Zacznij od miejsca, w którym tracisz najwięcej. Liczbę zapytań wpisujemy do umowy. Jeśli jej nie dowieziemy, oddajemy abonament. Budżet reklamowy idzie bezpośrednio do Google i Meta. Kolejne rzeczy dokładasz, kiedy widzisz liczby.

Nie wiem, gdzie tracę najwięcej. Od czego zacząć?

Od 15-minutowej rozmowy. Policzymy, ile Ci ucieka, i powiem wprost, co da się odzyskać najszybciej.

Czy to wszystko działa razem?

Tak. Telefon, wiadomości, przypomnienia i opinie trafiają do jednego systemu. Widzisz całą historię klienta: kiedy dzwonił, co pisał, jaką dostał wycenę i kiedy przyjechał.

Ile to kosztuje?

Cenę liczymy na 15 minutach, pod Twoje miasto i usługi, zanim cokolwiek podpiszesz.

Sprawdźmy, ile Ci ucieka

15 minut przez telefon. Policzymy, ile Ci ucieka, a na koniec zobaczysz na swoim telefonie, co dostaje klient, kiedy nikt nie odbiera.

Umów 15 minut